wtorek, 19 września 2017

Koraliki

Witajcie . Zrobiło się ponuro szaro i szybko robi się ciemno więc więcej czasu spędzam przed telewizorkiem .Oto kilka koralików jakie nawlekłam sobie oglądając  między innymi  festiwal w Opolu i jubileusz Maryli Rodowicz  .Jak wiecie mam sporo muszelek wiec koraliki wyeksponowałam na jednej z nich.W te ponure dni dobrze jest dbać o zdrowie .Śmiech  to zdrowie więc  pośmiejcie się ze mnie .Już drugi dzień nawlekałam sobie koraliki i chciałam sobie kolejny naszyjnik zrobić. Szukam szukam tych koralików gdzie one są??? Dopiero wieczorem olśniło mnie że ja już wczoraj je sobie nawlekałam . Ha ha ale mam sklerozę  .





poniedziałek, 18 września 2017

poniedziałki z muszlami

Witajcie . Oto kolejne muszelki jakie dostałam .Ja  mam około  100 muszli . To jest bardzo mała kolekcja   Znalazłam taki mini artykuł .Ten to ma sporą kolekcje

Hobby, pasje są bardzo różnorodne. Wykonujemy je dlatego, że lubimy, że miło spędzamy przy tym czas. Jest to dla nas relaks, odskocznia od pracy, od obowiązków. Może łączyć się ze zdobywaniem wiedzy w jakiejś dziedzinie, nowych umiejętności lub może doskonalić już nabyte umiejętności. Czasami nasze hobby, pasja pozwalają nam na zarobek. Oczywiście dalej głównym celem hobby jest jednak przyjemność, która płynie z jego uprawiania.
Hobbyści często są pasjonatami jakieś nauki np. botaniki, zoologi, co wpływa na rozwój tych nauk, poprzez zainteresowania tych ludzi-hobbystów. Hobby bywają bardzo różne, są oklepane, które uprawia dość duża grupa ludzi, są tez hobby nietypowe, jak np. zbieranie muszelek.
Pan Krzysztof jest pasjonata, kolekcjonerem muszli. Ma ich bogatą kolekcję – ponad 1200 muszli. Najwięcej ma porcelanek, które wg Pana Krzysztofa są niezwykłe i najbardziej się nimi interesuje. Oprócz tego w jego kolekcji można znaleźć wiele szponatek, rozkolic i stożków. Pan Krzysztof zwiedza cały świat w poszukiwaniu przepięknych okazów muszli, których jeszcze nie ma w swojej kolekcji.Dużo czyta o muszlach, a od jakiegoś czasu nawet sam pisze artykuły na ten temat.

sobota, 16 września 2017

Niebiesko czerwona Karteczka

Witajcie . Oto moja karteczka na kolorki u Danusi .Wybrałam niebiesko czerwoną.rybkę. W założeniu to miała być męska kartka dlatego jest mało kwiatków . Jak ją zrobiłam to okazało się że jest całkiem radosna  . Miało być   więcej niebieskiego a mniej czerwonego to by była bardziej męska . Taka też mi się całkiem podoba.


piątek, 15 września 2017

Dzień opakowań

Witajcie   Lubie wam  pisać o dziwnych i ciekawych świętach. .Dzień Opakowań przypada na 15 września (piątek)



Dzień opakowań został ustanowiony przez Polską Izbę Opakowań w 2007 roku. Jego celem jest upowszechnienie wiedzy o znaczeniu opakowań w życiu współczesnego człowieka jak i całej gospodarce.W roku 2007 Polska Izba Opakowań podjęła decyzję o ustanowieniu Dnia Opakowań jako swoistego święta branży opakowań. Święta ludzi, firm i instytucji, dzięki którym społeczeństwo i gospodarka zaopatrywane są w jakże niezbędne opakowania.
W zamyśle ustanawiających to święto było stworzenie okazji do refleksji nad rolą i znaczeniem opakowań zarówno w gospodarce, jak i codziennym życiu obywateli. Refleksji sprzyjającej pokazywaniu ludzi i firm, dzięki którym korzystamy z opakowań.
Zachęcamy zatem środki masowej informacji do wykorzystania Dnia Opakowań w celu popularyzowania problematyki opakowań oraz ludzi, firm i instytucji tworzących branżę opakowań w Polsce.


środa, 13 września 2017

Kartki Boże Narodzenie przez cały rok u Uli

Witajcie . Oto moja karteczka świąteczna u Uli .Ja  wybrałam  wariant trzech króli . W tym miesiącu mam więcej wolego czasu i myślałam ze coś tam wymodzę lepszego bo ostatnio to na szybko robiłam kartki .Jednak nie jestem z niej zadowolona


wtorek, 12 września 2017

Koncertowy niedzielny wieczór

Witajcie. Bardzo  miło spędziłam  niedzielny wieczór..Pogoda niestety troszkę się popsuła i padał mały deszczyk ale nie było tak źle . Z grupką z mojego klubu  poszliśmy na koncert Czerwonego  Tulipana .Czerwony Tulipan – grupa muzyczna i kabaret z Olsztyna, powstał w 1985. Repertuar obejmuje poezję śpiewaną, lirykę i satyrę.Bardzo ich lubię i słucham prawie od ich początków . Jak pisałam troszkę padało i trochę  ludzi w tym i nasi poszli wcześniej . Kilkoro z nas  w tym ja zostało do końca. Mimo  nie najlepszej pogody nasz amfiteatr był zapełniony po brzegi .






poniedziałek, 11 września 2017

Poniedziałki z muszlami

Witajcie   Oro kilka małych    muszelek     . A tu taki  artykuł znalazłam .    Muszle morskie można znaleźć w setkach tysięcy polskich domów. Największym powodzeniem cieszą się sięgające 30 cm długości muszle skrzydelników różowych z Karaibów. – Na Karaibach poławia się je tonami. Ale u nas stały się symbolem marzeń o morzach południowych – wyjaśnia autor jednej z najlepszych w Europie stron internetowych poświęconych konchistyce i inicjator również internetowego klubu miłośników muszli – Jacek Glanc z Radzionkowa (łac. concha, gr. konche – muszla, red.). Większość posiadaczy skrzydelników różowych, podobnie jak innych egzotycznych muszli, zwykle nawet nie wie, jak się nazywają. Przez wiele lat powojennych nie było w Polsce żadnej literatury na ten temat. Pierwszą książką konchistyczną, na której kształcili się pionierzy zbieractwa, był wydany dopiero w latach 70. „Świat muszli” Andrzeja Samka. Dziś wiedza wielu miłośników muszli o biologii mięczaków budzi respekt profesjonalistów. Ale konchistów, czyli świadomych rzeczy kolekcjonerów, jest w Polsce wciąż najwyżej 100. Licząc z tymi, którzy do poważniejszego zbierania się dopiero przymierzają – może 300. [srodtytul]Kolekcje i hamulce[/srodtytul] Niegdyś muszle trafiały do Polski niemal wyłącznie dzięki marynarzom. – Mój ojciec przywoził mi z każdego rejsu karton muszli, który dostawał od rybaków z jakiejś dżonki, w zamian za mydło czy krem nivea – wspomina kolekcjoner z Wybrzeża, z zawodu fotograf Artur Buczkowski. Wartość sentymentalna tak gromadzonych zbiorów była siłą rzeczy wyższa od kolekcjonerskiej. Dlatego najambitniejsi zbieracze w poszukiwaniu cenniejszych okazów już wtedy docierali na giełdy w Paryżu czy Antwerpii i do specjalistycznych sklepów nad Morzem Śródziemnym. Andrzejowi Jarzębowskiemu (dziś z żoną Joanną prowadzi w Warszawie własny sklep z muszlami i pamiątkami Neptunea) zdarzyło się np. niegdyś kupić na Lazurowym Wybrzeżu muszlę stożka geograficznego, którego jad zabija człowieka równie szybko jak jad kobry – za 4 dolary. Jego krajowa pensja stanowiła wówczas równowartość 8 dolarów. Teraz takie wyrzeczenia są nie do pomyślenia. I nie są potrzebne. Wielu kolekcjonerów stać na wycieczki np. nad Morze Karaibskie czy do krajów południowo-wschodniej Azji. W Tajlandii lub w Wietnamie atrakcyjne muszle można wciąż znaleźć po prostu na plaży lub w pobliżu przystani rybackich, gdzie muszlowce łowi się jako poszukiwane owoce morza. Turystykę kolekcjonerską hamują jednak postanowienia konwencji waszyngtońskiej. Jej przepisy ograniczają lub zakazują handlu gatunkami zagrożonymi, z tzw. listy CITES. Kolekcjonerzy z prawdziwego zdarzenia przeciw temu się nie buntują. Jedyny sposób, by powstrzymać rabunkową eksploatację mięczaków, to skupić się na wymianie z innymi i zakupach. Muszle większości odmian można kupić w kraju i za granicą, na giełdach i w specjalistycznych sklepach, a także na e-Bay. Słynne japońskie muszle cesarskie, których wywozu władcy Japonii niegdyś zakazywali, kosztują dziś w Polsce 150 – 250 zł. Najdroższe „porcelanki” z Australii – 300 – 500 zł. Jak twierdzą pionierzy polskiej konchistyki, dostępność muszli sprawiła, że namiętności, a zwłaszcza determinacja zbieraczy, znacznie osłabły. Nie do końca jednak. [Jak architektura[/srodtytul] – Konchiści to ludzie wszystkich zawodów. Oprócz osób zamożnych, także m. in licealiści i studenci – przyznaje Jacek Glanc, technik medyczny ze Śląska. Jest właścicielem 5 tys. muszli zebranych w ciągu 16 lat. W przeciwieństwie do np. zbiorów znaczków pocztowych czy malarstwa kolekcje muszli z czasem tracą, niż zyskują na wartości. Konchy stają się bledsze i bardziej kruche. Stałe ulepszanie techniki połowów sprawia, że to, co wczoraj było rzadkie, dziś jest pospolite. – Nie da się traktować kolekcji jako lokaty kapitału. Mnie fascynuje doskonałość muszli jako dzieła natury. Moją kolekcję gromadzę tak, by pokazywała perfekcyjną architekturę muszli – wyjaśnia Jacek Glanc. – U mnie zbieranie to przejaw nostalgii za epoką wielkich odkryć i przyrodników, Linneusza i Darwina. Za czasami, gdy w XVIII – XIX w. rodziła się nowoczesna historia naturalna, czyli przyrodoznawstwo. A kompletowaniem zielników i gromadzeniem minerałów pasjonowali się wszyscy – od koronowanych głów i uczonych do pensjonarek – przyznaje Artur Buczkowski. Dla wielu kolekcjonerów konchistyka to także po prostu sposób na oderwanie się od codzienności. – Muszle to cały osobny świat – wyjaśnia Tomasz Mordarski, prawnik z Jeleniej Góry. Zoologia, systematyka, historia, geografia, oceanografia, łacina. Dalekie brzegi i tajemnicze głębiny... ]Arystokraci i unikaty Typowa dzisiejsza kolekcja średnio zaawansowanego zbieracza składa się z ok. 500 okazów. Najczęściej są to porcelanki, stożki i rozkolce – po ok. 150 gatunków z każdej rodziny. Muszla z przeciętnie rozpowszechnionego gatunku kosztuje 5 – 50 zł, najczęściej 12 – 20 zł. Cena zwójek, uchodzących wśród konch za arystokrację, to 100 – 150 zł, a tych z głębokich wód australijskich – do 5 tys. zł.Rzadkie gatunki konch lub okazy o mniej typowym zabarwieniu mogą kosztować 200 euro, a unikat, np. jedyna na świecie muszla o innym niż znane wzorze, nawet 1 – 2 tys. euro. [i]—ges[/i][/ramka] http://www.rp.pl/artykul/521663-Konchisci-z-osobnego-swiata.html#ap-4